O autorze
Joanna Erbel - kandydatka na prezydentkę Warszawy z ramienia Partii Zieloni, aktywistka miejska. Socjolożka miasta, fotografka, publicystka. Współzałożycielka Stowarzyszenia Duopolis oraz Magazynu Miasta. Członkini Krytyki Politycznej oraz Kongresu Ruchów Miejskich. Kuratorka cyklu Nowe Sytuacje w ramach Malta Festival 2011. Organizatorka szeregu debat i spotkań na temat polityki miejskiej. Pracuje w barze Prasowym jako koordynatorka ds. wydarzeń kulturalnych i współpracy z lokalną wspólnotą. Członkini organizacji Rolnictwo Wspierane przez Społeczność. W mieście można ją spotkać zawsze z rowerem.

Edukacja to nie wydatek. To inwestycja

rys. Ola Jasionowska
rys. Ola Jasionowska
Dziś Dzień Nauczyciela, jednak nauczyciele i nauczycielki mają niewiele powodów do świętowania. Ich codzienność to pogarszające się warunki pracy, zamykanie szkół, zbyt liczne klasy, praca na dwie zmiany oraz niskie wynagrodzenia pracowników i pracownic administracji. Władze państwowe i samorządowe tnąc środki na edukację, całkowicie zapominają, że edukacja to inwestycja w przyszłość, a nie zbędny wydatek.

Ja wyobrażam sobie oświatę w Warszawie inaczej. Chcę, by stolica była miastem, które może się poszczycić publiczną oświatą na najwyższym poziomie. By dobre publiczne szkoły, dostępne w każdej dzielnicy, skutecznie niwelowały nierówności społeczne i dawały dzieciom ze wszystkich środowisk szansę na rozwinięcie skrzydeł.

Chcę też, by pracujący w nich nauczyciele mieli dość czasu i niezbędne środki do tego, by pozwolić uczniom i uczennicom eksperymentować i na własną rękę poszukiwać najlepszych rozwiązań, dzięki czemu mają szansę wyrosnąć z nich innowatorzy i wynalazczynie, czy po prostu ciekawi świata i myślący ludzie.

Chcę, by w nowoczesnych świetlicach szkolnych dzieci mogły po lekcjach rozwijać talenty, uczestnicząc pod okiem swoich nauczycieli w dodatkowych zajęciach z matematyki, języków obcych, przedmiotów artystycznych czy sportu. Wreszcie chcę, by szkoły blisko współpracowały z lokalnymi społecznościami i organizacjami pozarządowymi, pokazując uczniom, czym jest zaangażowane i aktywne obywatelstwo.

Jeśli szkoły dziś tak nie wyglądają, to nie z winy nauczycieli i nauczycielek, którzy z wielkim zaangażowaniem starają się wykonywać swoją pracę najlepiej, jak to możliwe przy obecnych warunkach. Problemem są jednak właśnie warunki – wszystkie te problemy, przeciwko którym dziś trwa protest.

Podejście władz samorządowych do edukacji musi się zmienić. Finansowanie oświaty nie może być dłużej tym działem budżetu, który jako pierwszy idzie pod nóż, gdy szuka się oszczędności. Dlatego w moim programie punktem wyjścia do zmian w warszawskiej oświacie jest zwiększenia finansowania szkół.

Na początek oświata musi stać się budżetowym priorytetem. Musi być jasne, że jest ważniejsza niż asfaltowanie kolejnych autostrad przez środek miasta czy wizerunkowe inwestycje przy najbardziej reprezentacyjnych ulicach.

Ta zmiana w myśleniu o edukacji sprawi, że w Warszawie nie będzie już klas liczących po trzydzieścioro lub więcej dzieci, ani szkół pracujących dwie zmiany. Pozwoli też zrealizować szczegółowe cele mojego programu, takie jak zahamowanie komercjalizacji placówek w Warszawie, budowę nowych szkół tam, gdzie uch brakuje, czyli np. w Wilanowie czy na Białołęce, oraz sfinansowanie dodatkowej lekcji matematyki.

Ponadto warszawskie szkoły będą miały publiczne stołówki, zapewnią swoim uczniom i uczennicom opiekę pielęgniarską i dentystyczną, zaoferują dzieciom z niepełnosprawnościami większe indywidualne wsparcie w szkole, a wszystkim dadzą możliwość rozwijania zainteresowań i zdobywania nowych umiejętności, np. programowania, w nowoczesnych świetlicach.

Chcę tak zmienić warszawskie szkoły, by w Dniu Nauczyciela pracujący w nich pedagodzy mogli cieszyć się swoim świętem, zamiast protestować przeciwko sytuacji, która w nowoczesnym kraju nie powinna nigdy w ogóle zaistnieć.
Trwa ładowanie komentarzy...